Teściowa stała na środku korytarza z rozpiętym płaszczem i ściskała przed sobą dłonie, jakby to mogło ją przybliżyć do odpowiedzi. — Gdzie ona jest?! Gdzie jest twoja żona, pytam?!
Nastya siedziała w kuchni, odwrócona plecami do drzwi, mieszając łyżeczką długo zimną herbatę. Słyszała każde słowo, a w jej wnętrzu panowała dziwna, dźwięczna cisza – jakby cały ten krzyk dochodził z daleka, z czyjegoś mieszkania, z czyjegoś życia. „Mamo, uspokój się” – powtórzył cicho Pietia.
„Załatwmy to”. — Rozwiążmy to?! Co ona sobie wyobraża?!
Nastya położyła łyżeczkę na spodku. Dźwięk był niespodziewanie głośny i na