okazało się — to otwieracz do słoików pod szafką z końca lat 80.
lub początku 90. Serio. Istnieją.
A raczej istniały. Jakież to zajebiste i dziwnie przydatne. No i o to właśnie chodzi.
To nie była ozdoba. To było narzędzie. Niesamowicie praktyczne urządzenie, zaprojektowane do otwierania trudno otwierających się słoików – wiecie, tych, które zamyka się z siłą tysiąca słońc.
Zamiast bawić się gumowymi uchwytami albo walić słoikiem o blat, modląc się, żeby pękł przed zamknięciem, to małe narzędzie po prostu… jest. Zamontowane pod szafką, z boku, gotowe do walki z pokrywką