piętrze. – Te pokoje wciąż stoją puste? Zerknęłam na niego.
Natychmiast uniósł ręce w geście obronnym. – Nie pytam. Zaśmiałam się.
– Jeden tak. – A co z drugim? – Przerobiłam go.
– Na co? – Na czytelnię. Pokręcił głową.
– Tata powiedziałby, że to fatalne wykorzystanie metrażu. – Twój ojciec miał dwanaście wędek. – Słuszna uwaga.
W czasie kolejnych świąt wielkanocnych znów wydałam uroczysty obiad. Mniejszy stół. Inna atmosfera.
Daniel przyszedł sam. Dołączył do nas Thomas, bo jego dzieci mieszkały w innym stanie. Rachel przyszła z mężem.
Przygotowałam szynkę, pieczone ziemniaki, fasolkę szparagową i ulubione ciasto marchewkowe Richarda. W