postawiony około trzydziestu pięciu centymetrów w głąb sąsiedniej działki.
Na podwórku zapadła cisza.
Nie odezwałem się ani słowem.
Inspektor kontynuował inspekcję.
Dostrzegł szopę za domem.
Zmierzył odległość do płotu.
Zanotował coś w teczce.
Następnie ruszył w stronę zadaszonego tarasu.
Tam również sprawdził wymiary.
Sąsiadka stawała się coraz bardziej zdenerwowana.
– Ale ja nie prosiłam o sprawdzanie tego wszystkiego!
Inspektor odpowiedział spokojnie.
– Podczas wizji lokalnej mamy obowiązek odnotować wszelkie stwierdzone nieprawidłowości.
Po blisko dwudziestu minutach