— A mnie teraz wszystko jedno, za co będziecie żyć! Jakoś żyliście przede mną. Więc sobie przypomnijcie — odpowiedziałam spokojnie, starając się nie patrzeć na rozzłoszczoną twarz teściowej.
— Zanim podejmiesz takie nierozważne decyzje, mogłabyś się ze mną skonsultować! — nie odpuszczała Zoja Giennadiewna. — Oczywiście!
Tylko ciebie zapomniałam zapytać! — Alu, widziałaś, że przyszły rachunki za media? — zapytał mnie mąż przy śniadaniu.
— Nie zaszkodziłoby zapłacić. — Skoro nie zaszkodzi, to zapłać! — odparłam ostro, bo sytuacja, jaka wytworzyła się w naszej rodzinie, ostatnio mnie przerosła.
Leon spokojnie pochłaniał przygotowane przeze mnie śniadanie. Apetyt męża zawsze był doskonały,