Niewidomy kot, który odnalazł drogę przez dym

dlatego historia Maksa pozostała ze mną na tak długo. Przypomina, że więź między człowiekiem a zwierzęciem nie zawsze kończy się na tym, kto kogo przygarnął i komu dał schronienie.

Czasami otwieramy drzwi bezbronnemu stworzeniu, przekonani, że to my zmieniamy jego los. A potem przychodzi chwila, w której okazuje się, że ono również stało się częścią naszego bezpieczeństwa, naszej rodziny i naszego domu. Bo czasem ten, który sam nigdy nie widział drogi tak jak inni, potrafi wskazać ją wszystkim pozostałym.