Niezwykły poranek w wiejskim domu Tiszka znowu wgramolił się na piec. Olga Wasiliewna rzuciła na niego uważne spojrzenie, ale nie powiedziała ani słowa i wyszła na podwórze, by zdjąć wyschniętą pościel z linki. Każdy inny człowiek zapewne nie przywiązałby do tego żadnej wagi – kot na piecu to przecież nic nadzwyczajnego, zwłaszcza w wiejskim domu, gdzie piece często służą zwierzętom za ulubione legowiska.
Jednak gospodyni mieszkała z Tiszką już od ośmiu lat i dawno nauczyła się dostrzegać najdrobniejsze zmiany w jego zachowaniu, które dla innych byłyby zupełnie niezauważalne, ale dla niej