do domu, a Olga, która wtedy jeszcze nie przepadała za zwierzętami, z czasem pokochała go tak mocno, jakby był ich własnym dzieckiem. Teraz to właśnie kurtkę Wasilija, która wciąż wisiała w przedpokoju, nasiąknięta zapachem tytoniu i rzeki, Olga niezmiennie zakładała, gdy wybierała się nad wodę.
Był to jej własny, cichy rytuał, sposób na to, by poczuć bliskość męża, który choć odszedł, wciąż był obecny w jej sercu. W różnego rodzaju przesądy kobieta nigdy szczególnie nie wierzyła. Sąsiadki potrafiły palić świece, by uchronić się przed złym okiem, wiązać na nadgarstkach czerwone