nachalna teściowa dolewa oliwy do ognia.
Niechby swojego leniwego synka zmusiła do pójścia do pracy, skoro założył rodzinę. Nie, ona jeszcze i ostatnie pieniądze z niego wyciąga. Wieczorem po powrocie z tej trudnej podróży poszłam do szefa.
— Czego chcesz, Nazarowa? Rozchorowałaś się? Coś nie najlepiej wyglądasz — zapytał troskliwie szef.
— Jak pojechałaś? — Dobrze pojechałam. Wszystko tam w porządku.
Iwanie Nikołajewiczu, chciałam z panem o czymś innym porozmawiać. Mogę dostać urlop na kilka dni? Jestem zmęczona, drugi rok haruję bez odpoczynku — prawie się rozpłakałam w tym momencie, tak zrobiło mi się żal