Powrót po latach i trudne pytania Mimo wszystkich wątpliwości pozwoliłam mu wejść do środka. Rozmowy początkowo były niezręczne. Oboje zachowywaliśmy się jak obcy ludzie próbujący odnaleźć wspólny język.
Między nami znajdowało się dwadzieścia pięć lat milczenia, których nie dało się nadrobić w jeden wieczór. Ojciec opowiadał niewiele. Wydawał się ostrożny, jakby bał się powiedzieć zbyt dużo lub usłyszeć pytania, na które nie był gotowy odpowiedzieć.
Próbowałam dać mu szansę, choć w głębi duszy nie ufałam mu całkowicie. Pewnego dnia przypadkiem usłyszałam jego rozmowę telefoniczną. Usłyszałam słowa: „Ona nadal mi wierzy”.