Gdy teściowa upokorzyła ją przy gościach

Upokorzenie w kuchni Luba stała przy piecu, ściskając w rękach ściereczkę tak mocno, że knykcie jej zbielały. Z salonu dobiegał brzęk kieliszków, śmiech, czyjś dudniący bas rozprawiający o cenach nieruchomości w centrum. A w jej uszach wciąż brzmiały słowa teściowej.

Nie mogła ich wymazać, nie mogła od nich uciec, nie mogła sprawić, by przestały ranić. Wbijały się w nią jak igły, powtarzane w kółko, jakby chciały upewnić się, że dotrą do samego środka. — Ty ze swoją wiejską gębą idź do kuchni, nie przeszkadzaj porządnym ludziom odpoczywać!

— powiedziała Walentyna Pietrowna, a