Obraz — powiedziałem.
— Jaki obraz? — Kot uderza ramą o ścianę. Tak nas budził.
Wszyscy zamilkli. Po chwili huk rozległ się ponownie. Raz.
Drugi. Trzeci. Równo i uparcie, jak sygnał.
Dźwięk, który wskazał strażakom drogę Jeden ze strażaków później opowiedział nam, co wydarzyło się w środku. W salonie panowała niemal całkowita ciemność. Dym zasłaniał wszystko.
Strażacy nawoływali babcię, ale nie słyszeli odpowiedzi. Wtedy z głębi mieszkania dobiegł odgłos ciężkiej ramy uderzającej o ścianę. Poszli za nim.
Maks stał na stole w jadalni i raz za razem odciągał obraz pazurami. Kiedy strażacy podeszli