Niewidomy kot, który odnalazł drogę przez dym

bliżej, kot zeskoczył, pobiegł korytarzem i zatrzymał się przy drzwiach małego pokoju. Drzwi były zamknięte.

Jeden ze strażaków wyważył je ramieniem. Babcia leżała na podłodze obok łóżka. Prawdopodobnie próbowała dojść do wyjścia, ale straciła przytomność.

Strażak wziął ją na ręce. Maks nie uciekł. Szedł obok nich przez zadymiony korytarz, co kilka kroków wydając krótki, chrapliwy dźwięk.

Najpierw na zewnątrz wyniesiono babcię. Marta rzuciła się w stronę noszy. — Babciu!

Słyszysz mnie? Ratownik podał starszej kobiecie tlen. Przez długą chwilę nic się nie działo.

Potem babcia poruszyła dłonią. — Maks… — wyszeptała. — Jest tam