jeszcze kot!
— krzyknąłem do strażaków. Wtedy w drzwiach kamienicy pojawił się drugi strażak. Niósł Maksa pod pachą.
Czarna sierść była miejscami osmalona, łapy drżały, a oddech miał ciężki. Marta uklękła na mokrym chodniku i przytuliła go do siebie. Spotkanie po pożarze Babcia spędziła kilka dni w szpitalu.
Maks również trafił do kliniki weterynaryjnej z objawami zatrucia dymem. Lekarz powiedział, że brakowało niewiele. Kiedy pozwolono babci odwiedzić kota, weszła do gabinetu powoli, wsparta na lasce.
[nextpage]
Usiadła obok klatki i wsunęła dłoń między pręty. Maks natychmiast podniósł głowę. Rozpoznał ją po