Matka przygotowała mu posłanie obok kaloryfera, ojciec zbudował niskie schodki prowadzące do kanapy, a Marta przez kilka pierwszych tygodni nosiła go po mieszkaniu i pozwalała obwąchiwać każdy kąt.
Maks szybko przestał przypominać bezbronne stworzenie znalezione na ulicy. Wyrósł na ogromnego, silnego kota z szeroką piersią i potężnymi łapami. Kiedy przeciągał się na dywanie, wyglądał jak mała czarna pantera.
Mimo ślepoty poruszał się po mieszkaniu z zadziwiającą pewnością. Znał liczbę kroków od kuchni do salonu. Wiedział, gdzie kończy się dywan, a zaczyna śliska podłoga.
Rozpoznawał domowników po sposobie chodzenia. Kiedy wracałem