Niewidomy kot, który odnalazł drogę przez dym

z pracy, jeszcze zanim zdążyłem zapukać, Maks siadał po drugiej stronie drzwi. — On cię słyszy już na półpiętrze — mówiła Marta.

— Albo poznaje po zapachu. — Mam nadzieję, że po krokach — odpowiadałem. — To brzmi trochę bardziej godnie.

Najbardziej niezwykłe było jednak to, jak szybko zauważał zmiany w swoim otoczeniu. Jeśli ktoś przesunął krzesło, Maks nie wpadał na nie. Zatrzymywał się wcześniej, poruszał wąsami, nasłuchiwał, a potem spokojnie omijał przeszkodę.

Jakby widział inaczej niż my. Nietypowy sposób na budzenie domowników Maks miał również własny sposób na budzenie ludzi. Nad stołem w jadalni wisiał