ciężki obraz w drewnianej ramie.
Przedstawiał stary młyn nad rzeką i należał kiedyś do dziadka. Gdy rano miska Maksa była pusta, kot wskakiwał najpierw na krzesło, potem na stół i podchodził do ściany. Stawał na tylnych łapach.
[nextpage]
Jedną przednią opierał o tynk, a pazurami drugiej zahaczał o ramę. Odciągał obraz od ściany tak daleko, jak tylko mógł. Po czym puszczał.
Huk rozchodził się po całym mieszkaniu. Za pierwszym razem zerwałem się z łóżka przekonany, że zawaliła się półka albo wybuchł kaloryfer. Marta wybiegła za mną, owinięta kocem.
W jadalni