na mnie i wtedy zrozumiałem wszystko. — Została w środku. — Jak to została?
— Spała w małym pokoju. Próbowaliśmy wejść, ale dym… Nic nie było widać. Pożar zaczął się w salonie od starego telewizora.
Był to wielki, ciężki odbiornik z wypukłym ekranem i głośnikami po bokach. Od lat namawiali babcię, żeby pozwoliła go wyrzucić. Zawsze odpowiadała: — Wasz dziadek kupił go z pierwszej premii.
Dopóki działa, zostaje. Tego wieczoru doszło do zwarcia. Plastikowa obudowa zajęła się ogniem, potem firanka, meblościanka i dywan.
Ojciec Marty zdołał wyprowadzić żonę i córkę. Kiedy chciał wrócić po